OsamaBinLaden pisze:
gdy laska wsadza komuś straponem za kasę to jest to seks, i to nawet penetracyjny
Ba, jest to nawet seks, podczas którego dochodzi do stymulacji męskiego punktu G i można od tego dojść. Jest to więc bardziej prostytucją niż tzw. prywatny taniec w klubie ze striptizem, gdzie co do zasady nawet masturbacja jest zabroniona. Zwróć też uwagę, z kim się teraz kłócisz - z prostytutką, która próbuje "rozmasować" swoją pracę, żeby móc spojrzeć w lustro, powiedzieć rodzicom z czego żyje czy coś podobnego. Ja bym się co najwyżej zastanawiał, czy tzw. "amatorka" może wziąć "na zachętę" jakąś symboliczną opłatę, tak żeby miała na perfumy czy benzynę. One się tam skarżą, że mają dużo chętnych i wzięcie powiedzmy 300 zł za spotkanie pozwala odsiać brudasów i nieudaczników. Jeśli dodatkowo te 300 zł miałoby być na spotkaniu, a nie "pierw zaliczka blikiem" to ja bym to dopuścił, aczkolwiek takich sytuacji jest niewiele.
Podstawowym pojęciem współczesnej ekonomii jest wartość dodana. Jeśli piekarz bierze mąkę, wodę i drożdże o wartości łącznej 1 zł i robi z nich bochen chleba o wartości 6 zł, to te 5 jest wartością dodaną i część z tego idzie na jego wypłatę. A prostytutka co wytwarza? Przecież jej ciało i tak by do kogoś należało, ktoś by ją posuwał, więc branie za to pieniędzy jest tylko formą selekcji (nie daje biednym), a przeważnie przybiera formę zwyczajnego "naciągania frajera". Ceny rynkowe każdy zna, one się zbytnio nie zmieniają nawet pomimo inflacji (to w końcu wzrost płac napędza inflację a nie odwrotnie), a mimo to ciągle słyszymy o fantazjach w rodzaju 3000 za noc, 5000 za noc, 10000 za noc, głównie istniejących w wyobraźni dziennikarzy, bo nikt mający tyle gotówki pod ręką nie musi płacić "na godziny". Dochodzi zatem raczej do pewnej segmentacji rynku, ot leniwym, mało ambitnym, niezadbanym facetom oferuje się "drogę na skróty" do czegoś, co każdy raczej zdobywa za darmo lub "po kosztach", np. zabierając kobietę na kolację czy weekend w górach. Można rozmywać rzeczywistość, zacietrzewiać się, ale fakt pozostaje faktem, jak nie da jedna to da inna. |