Uwiarygadniać się przed uległą? I jak?
Witajcie, pytanie bardziej do masterów, niż domin - na spełnienie jakich względów bezpieczeństwa jesteście skłonni się zgodzić, by uległa nabrała do Was wystarczającego zaufania przed pierwszym spotkaniem. Doprecyzuję: dotychczas spotkań miałem niewiele, a w ogóle pierwsza to była koleżanka, więc mogłem sobie eksperymentować w inkubatorze xD.
Ale próbuję też wejść w buty drugiej strony, tej młodziutkiej dziewczyny, która np. zamierza zostać moją uległą. I załóżmy, że jesteśmy już po tygodniach rozmów wirtualnych. Wiadomo, że nigdy nie wiemy, kto siedzi po drugiej stronie ekranu, kto do nas pisze na komunikatorze i ostrożności nigdy za wiele. Ale z różnych prób kontaktu z ostatnich tygodni otrzymywałem od potencjalnej uległej np.: żądanie skanu dowodu osobistego, podania prawdziwych danych i zakładu pracy, pytanie o konto na FB - nie korzystam z social mediów, nie moja bajka.
Oczywiście, ja wiem, że nie mam zamiaru łamać reguł i przekraczać granic, ale doskonale rozumiem, że jakaś niedoświadczona, czy mało doświadczona, młoda, drobna dajmy na to 19-latka zwyczajnie się boi. Choćby nawet bardzo chciała. Z mojej perspektywy 1-2 spotkania na neutralnym gruncie + potem umówienie się do hotelu, czy bardziej do wynajętego apartamentu (ale nie do mnie do domu - od pójścia do obcego do domu ... zaczynają się horrory klasy D) powinno wystarczyć, by uspokoić zaufanie. Jednakże ...
I tutaj moje pytanie do bardziej doświadczonych masterów - na jakie z powyższych żądań, które mi się zdarzyły (albo jeszcze inne) zgodzilibyście się, aby uległa Wam zaufała? Jestem sceptyczny, prawdę mówiąc, choćby dlatego, że:
- zasada absolutnego nie wchodzenia sobie w prywatność, nawet występowanie pod nicknamem, czy zmyślonym imieniem jest zwyczajnie bezpieczne dla obu stron
- sam pracuję na eksponowanym stanowisku, jestem osobą publiczną i choć szkód na ciele nie pozostawiam, to sam fakt, że z jakąś uległą uprawiałem dzikie bdsm mógłby mi namieszać w biografii, gdyby został rozpowszechniony. Ona z kolei - zwłaszcza gdyby była noname - pewnie nic by na tym nie straciła, ja dużo
- nie próbuję sobie nawet wyobrazić, co można zrobić ze skanem czyjegoś dowodu osob. Wiem, że można bardzo dużo
Myślę, że tutaj powinno to działać na zasadzie symetrii - ja nic o niej nie wiem (jedynie jak mi wygląda bardzo młodziutko, to kazałbym się uwiarygodnić, że ma 18) i uległa też nic o mnie nie wie. Z czasem, gdybyśmy zbudowali relację, sytuacja może się zmienić ...
Może szukam dziury w całym, więc pytanie do bardziej doświadczonych kolegów, jak to postrzegacie, czy mieliście takie problemy. Właśnie to raczej nie jest pytanie do domin, bo potencjalny uległy - dopóki nie zostanie spętany - jest zwykle silnym mężczyzną i pewnie by sobie poradził, gdyby sprawy przybrały zły obrót. Jednak empatycznie jestem w stanie sobie wyobrazić, że młodziutka dziewczyna może się wystraszyć ...
I nie piszcie mi proszę, że masterem się jest z urodzenia i wtedy się potrafi oczarować uległą tak, że nie potrzebuje już żadnych dowodów, bo ... to jest pic na wodę.


  PRZEJDŹ NA FORUM