O braku kontroli, którą rozmydla zaufanie
...i o jawnej nieufności...
Tak, jak w powyższym tytule chciałabym poruszyć temat świątecznej refleksji nad chłostą i jej funkcją egzekutywną nad wszelaką formą odstępstw od zwartej formy związku, opartego na kontroli i czystej weryfikacji zachowań- intencji i badaniu w nim zakresu lojalności.
Cóż, romantyzm odłóżmy na bok, by obraz był na tyle klarowny, by stwarzał językowe pole do konkretnych i szczegółowych opisów, pozbawionych mglistości emocjonalnej dramy.

Kto wyzbył się w sobie archetypu zaufania na rzecz dyspozycji do poddawania się kontroli? Zapraszam do autentycznej prezentacji. Zaznaczam, że komentarze typu: "kontrola jest patologiczna a zaufanie zdrowe" będę traktować jako kontrargument pozbawiony merytoryki.

Kto z Was nie boi się tabu kontroli? Jakie aspekty życia codziennego cieszą się jawnoscią i są istotne z punktu widzenia potrzeb Kontrolera?
Dla pozostałych dywagacja...
Dlaczego to zaufanie cenicie bardziej, niż transparentność?


  PRZEJDŹ NA FORUM