Powitanie i poszukiwanie Mistress (Trójmiasto)
Może łatwiej Ci będzie zrozumieć różne kwestie z perspektywy dominującego mężczyzny. Ja osobiście zwracam baczną uwagę po pierwsze na flow między mną a potencjalną uległą, ale również na wspomnianą tutaj w wątku postawę. Dawno temu przerabiałem już kilka razy tzw. "turystki", a więc szukające nowych wrażeń i doznań, by jak najwięcej je chłonąć, niczym gąbka. I nie widzę w tym nic złego poza kwestią, że najczęściej te osoby chcą tylko doświadczać fizycznie, w łóżku, a nie są skupione na zbudowaniu relacji i więzi. To jest jak z nauką języka obcego: chcą od razu mówić i pisać perfect niczym nativ speaker, a nie chcą się uczyć podstawowych zwrotów czy słówek, z których dopiero zaczną budować pełne zdania. Raz, nie do końca dobrze oceniłem uległą i jak już mieliśmy okazję poczuć fizyczność wyczułem postawę typu: "ok, to już poznałam, to co jeszcze będziemy robić, co jeszcze możesz mi pokazać i ze mną zrobić itp.". Natomiast przy odpowiedniej postawie, to samo chociażby wyczekiwanie na gest ze strony dominującego czy tego, jak prowadzi uległą powinno już być celem samym w sobie. Niektórzy mogą się ze mną nie zgadzać, ale uważam, że pochodną tego, jaka więź nas łączy powinno być, co będziemy robić - nigdy na odwrót. Seksualizacja relacji w moich oczach powinna być uzewnętrznieniem stanu umysłu, tego napięcia i wyczekiwania, bez większego znaczenia "co" a z naciskiem na "z kim" i "co mogę ofiarować i zrobić, by zadowolić dominującego i czerpać z tego pełną satysfakcję". Może to frazes, ale dla mnie uległość jest darem, który w dzisiejszym świecie mają nieliczne kobiety (ponieważ jestem hetero, mówię tu o relacji dominujący/uległa). Relacja domina/uległy różni się w pewnych aspektach emocjonalnych i fizycznych, jednak uważam, że core oczekiwań dwóch stron jest zbliżony.


  PRZEJDŹ NA FORUM