| Bondage wrestling |
| Niestety akurat na mojej drodze nie stawały osoby 'profesjonalnie' trenujące. Ale kiedyś miałem okres w którym dość regularnie walczyłem/siłowałem się z dziewczyną. Co prawda było to głównie 'sportowe', wiązanie miało być dopuszczalną opcją, ale... W każdym razie ona kiedyś (w czasach LO, a spotykaliśmy się mając po około 35 lat ,) ) trenowała karate kyokushin. Miała tam zielony pas, ale twierdziła, że nie podeszła do 'egzaminu' na kolejny. W każdym razie walki były w stylu submission wrestling. Może i lepiej, bo jak pokazała kilka kopnięć, to by znacznie bardziej bolało niż wynik naszych zapasów (jeśli dobrze pamiętam, nie licząc remisów, w rundach było 47 do 21 dla niej). Natomiast typowa dominacja w stylu bdsm... Tak - zajebiste uczucie, gdy silniejsza dziewczyna rozkłada na łóżku i ma dość siły by utrzymać rękę przy krawędzi ażurowego oparcia i ją do niego przywiązać. Najbardziej mnie nakręcało to, że mogłem się autentycznie napinać, utrudniać, próbować się wyrwać, a ona i tak robiła swoje. Gdy jedna ręka była już przywiązana, właściwe było już wiadome co będzie dalej - skoro pokonała wolnego człowieka, to tym bardziej pokona kogoś, kto ma już jedną rękę umocowaną. I to nawet, gdy usilnie próbuje ją uwolnić. Gdy już obie umocowane, chwila przerwy i ogarnięcie nóg... Mózg się gotuje w tym momencie. Jedynie trochę szkoda, że nie była bardziej dominująca. Mam na myśli fakt, że mogłaby się 'nie pytać' tylko zaspokajać własne potrzeby seksualne kiedy tylko ona chce i jak ona chce. Po fakcie również zostawić w X na jakiś czas. Oczywiście mogę sobie wyobrazić, że daję się uziemić lub sam kogoś wiążę, kto się daje związać/umocować. Ale to już nie jest to. Wówczas jest większa świadomość 'gry', nie ma takiej zależności od drugiej osoby. Gdy ta druga osoba ma przewagę fizyczną, wówczas podświadomie siedzi w głowie taka myśl, że ustalenia ustaleniami, ale tak na prawdę osoba silniejsza ma całość władzy, to ona decyduje. Nie wiem jak w Twoim przypadku, ale jeśli silniejsza jest kobieta, to układ jest moim zdaniem mocniejszy. Dochodzi upokorzone męskie ego oraz świadomość tego, że kobieta może zrobić z facetem więcej niż facet z kobietą. Oczywiście nie musi dojść do skrajności, ale teoretycznie może. Np. facet nie pójdzie na policję zgłosić, że jakaś laska go pobiła, związała, torturowała/tresowała w stylu bdsm, a w trakcie go gwałciła/wykorzystywała seksualnie na różne sposoby. Coś takiego mógłby powiedzieć chyba tylko jakiemuś botowi, bo żywemu policjantowi by go wyśmiał? A jeszcze jakby zgłoszenie przyjmowała policjantka... Kobiecie byłoby łatwiej zgłosić zboka-przemocowca. W każdym razie to jest kolejna rzecz, która wpływa na głowę, na to, że facet nie może przegrać konfrontacji z kobietą ,) Rozumiem, że Ty coś trenowałaś ze sportów walki? Jak odbierasz faceta, którego sportowo pokonasz? Bo mam wrażenie, że z punktu widzenia kobiety taki facet może być mniej męski, więc mniej ciekawy seksualnie, mimo, że to ona może z nim robić co chce :>, Często te zależności są skomplikowane, w psychologii 2+2 może być 4 ale może być i -13... |