Równia pochyła
Opowiadanie zawiera bdsm, ballbusting, kastracja
"Decyzje podjęte w przeszłości kształtują naszą teraźniejszość"

Tymi słowami mógłbym podsumować miejsce w którym teraz się znajduję.
A wszystko zaczęło się nie tak dawno temu. Pamiętam każdy szczegół, a emocje, ból, i poniżenie wryły się na zawsze w moim mózgu.

Ale od początku.


Mam na imię Damian. Ot 48 letni mężczyzna w długoletnim związku małżeńskim. Raczej przeciętny z wyglądu. Już dawno przestałem o siebie dbać co przyczyniło się do tego, że moje ciało nabrało nadprogramowych kilogramów, które ochoczo zmagazynowałem na swoim brzuchu.
Zawsze ciekawy, porywczy i działający w sposób często nieprzewidywalny. Wielokrotnie dający się ponieść emocjom. Można powiedzieć niewyżyty seksualnie.

Mąż swojej żony.

Żona Agnieszka lat 46. Drobna wręcz filigranowa z małym biustem, i ładną większą pupą, która nadaje jej figurze kształt gruszki.
Pomimo urodzenia i odchowania dwójki już dorosłych dzieci nie widać po niej upływu czasu, a jej twarz otoczona czarnymi włosami ma w sobie nadal ten dziewczęcy i niewinny blask.
Z charakteru całkowite przeciwieństwo mnie. Cicha, nieśmiała, domatorka skupiona na domu i karierze zawodowej w kancelarii notarialnej.


I właśnie proza dnia codziennego i nasze charaktery spowodowały, że zaczęliśmy się od siebie oddalać. Seks tak ważny w moim życiu zaczął być coraz rzadszy i bez emocji.

I wtedy na horyzoncie pojawiła się ona. Ewa koleżanka z pracy.
Ten powiew świeżości zawrócił mi w głowie. Już od pierwszej chwili gadało nam się wyśmienicie i miałem wrażenie, że znamy się od lat. Z każdym kolejnym dniem byłem coraz bardziej nią zauroczony. Z radością wychodziłem do pracy, z niechęcią wracałem do domu. Wiedziałem że muszę coś z tym faktem zrobić. Nie chciałem tego robić za plecami mojej żony. Wpadłem więc na pomysł aby wpuścić do naszego związku powiew świeżości i uczynić go otwartym.

Jak pomyślałem, tak zrobiłem. Jak tylko wróciłem do domu i zasiedliśmy do jedzenia kolacji zaproponowałem abyśmy mogli sobie pozwolić na więcej w naszym związku, i móc się spotykać z innymi.
Po dłuższej chwili Agnieszka wybuchła płaczem, a ja z całych sił zacząłem ją przekonywać jak to dobrze zrobi dla naszego związku. Byłem bardzo czuły, delikatny i tak bardzo zaręczałem, że to nic nie zmieni w naszym małżeństwie, że w końcu pojawiło się światełko w tunelu. Agnieszka zaczęła się dopytywać o szczegóły, a ja chętnie odpowiadałem dodatkowo przedstawiając wszystko w jak najjaśniejszych barwach.
Po długich godzinach w końcu się zgodziła na to abym znalazł sobie kochankę, ale sama nie chciała tego dla siebie. Mi nawet bardziej się spodobał taki rozwój sytuacji, bo nie musiałbym być zazdrosny o moją żonę.

A ukoronowanie moich fantazji związanych z Ewą mogło się ziścić wcześniej niż mógłbym to sobie wyobrazić. Oto nadążyła się okazja, że nasz firma zorganizowała wyjazd integracyjny.
I właśnie tam los postanowił ze mnie zadrwić, i dać mi prztyczka w nos po którym nastąpiła cała lawina następstw.
Nic nie wskazywało na to że tak się sprawy potoczą. Z każdym kolejnym drinkiem towarzystwo było coraz bardziej rozluźnione.
A ja nie odstępowałem Ewy ani na krok. Zgadywałem, dbałem o to aby alkohol zawsze był w jej szklance. Gdy tylko uznałem, że mam szansę przystąpiłem do działania. Ewa powiedziała że musi się przewietrzyć, a ja odebrałem to jako sygnał dla mnie. Zaproponowałem swoje towarzystwo, na co się zgodziła.
Gdy byliśmy na zewnątrz ja się zbliżyłem do Ewy i objąwszy ją zacząłem całować.
Najpierw cała zesztywniała, by potem zacząć się wyrwać z moich objęć głośno protestując. Gdy tylko się oswobodziła biegiem udała się do środka zostawiając mnie stojącego jak słup soli. Nie wiedziałem co się właściwie stało, a wypity alkohol nie pomagał w ocenie sytuacji.
Gdy ochłonąłem i ja postanowiłem udać się do środka. W korytarzu natknąłem się na Ewę, ale w towarzystwie Anki z HR-ów. Gdy ich mijałem zobaczyłem nienawistne spojrzenie Anki jaki mi posłała. Dla mnie impreza już się skończyła, i postanowiłem jak najprędzej się z niej ewakuować.
Następstwa moich czynów niczym kosa ścięło mnie z nóg. Już następnego dnia gdy tylko pojawiłem się w biurze czekało na mnie wypowiedzenie.



  PRZEJDŹ NA FORUM