Równia pochyła
Opowiadanie zawiera bdsm, ballbusting, kastracja
To niepowodzenie całkowicie podcięło mi skrzydła. Z podkulonym ogonem powróciłem do domu i wszystko opowiedziałem Agnieszce. Przyznałem się do błędu, i uznałem cały pomysł na otwarcie naszego związku głupim i nie wartym kontynuowania. Agnieszka słuchała moich wywodów, a na jej twarzy zaczął się malować się triumf.
- O nie, teraz nie możemy się wycofywać.
Już wtedy miała plan jak mnie upokorzyć na maxa.
Teraz jeszcze bardziej zaczęła o siebie dbać. Jej ubrania stały się bardziej wyzywające. Dekolt jej bluzek się powiększył, długość spódnic skróciła.
Nasze już i tak nadwątlone relacje uległy wyraźnemu ochłodzeniu.
Z racji tego, że to ona teraz utrzymywała dom, zaczęła zrzucać cały ciężar jego prowadzenia na moje barki. A robiła to w coraz bardziej oschły i wyrafinowany sposób.
O seksie mogłem zapomnieć. Teraz jej ciało w moich oczach stało się jeszcze bardziej atrakcyjne, i pociągające. Robiłem wszystko, stawałem na głowie, aby się do niej zbliżyć. Wszystkie moje próby spotykały się ze zdecydowaną odmową, co powodowało coraz większe rozgoryczenie.
W naszym domu coraz częściej całe dnie, a z czasem zdarzało się że i noce spędzałem sam. Agnieszka wracając z pracy szybko coś pochłaniała po czym zamykała się w swoim pokoju.
W swoim pokoju. Bo już następnego dnia po moim zwolnieniu gdy tylko wróciłem z zakupów zastałem wszystkie moje rzeczy pod drzwiami naszego pokoju małżeńskiego, a on sam zamknięty głucho na klucz.
Pozostało mi zamieszkać na kanapie w salonie. Jest to przechodnie miejsce pomiędzy już nie naszym pokojem a resztą domu. I tak oto mogę obserwować jak codziennie rano Agnieszka zaspana z potarganymi włosami w pięknej erotycznej koszulce nocnej tupta przez przedpokój w stronę łazienki, by tam po odbyciu rytualnych przygotowań porannych już gotowa wracać do siebie. A często wraca nago z dumnie podniesioną głową, prężąc swój drobny biust. Mogę niemo podziwiać jej dorodne, krągłe i niezwykle pociągające pośladki jak mijają mnie obojętnie zostawiając za zamkniętymi drzwiami z pulsującą, wręcz bolesną erekcją.
Po obiedzie nie rzadko od razu przystępuje do przygotowań do wyjścia. Wtedy jeszcze bardziej daje mi do zrozumienia, że jej życie towarzyskie odżyło. Krząta się między swoim pokojem a łazienką kilkukrotnie, by w sekwencjach zaprezentować mi swoje przygotowania do wyjścia. Mogę wtedy podziwiać jaką bieliznę ma na sobię, jak przystrzygła włosy na swoim łonie, jak ma pomalowane paznokcie i jak wyzywający makijaż sobie sprawiła. I tak przygotowana ubrana w wieczorowy strój, któremu bliżej do pani lekkich obyczajów, niźli wzorowej żony wychodzi z naszego domu by powrócić po wielu godzinach, lub na następny dzień.
A następnego dnia mógłbym powiedzieć że nic złego w naszym związku się nie dzieje. Jest miła, rozpromieniona, chętnie ze mną rozmawia na wszelakie tematy skrzętnie jednak pomijając te dotyczące jej pożycia pozamałżeńskiego. I te "normalne" dni jeszcze bardziej pogłębiają moją już nadszarpniętą dumę.
Z czasem zaczęła do mnie dzwonić nawet w środku nocy i żądać abym czym prędzej wstał, pościelił łóżko w przedpokoju i czym prędzej opuścił dom. Na nieśmiałe próby przeciwstawienia się reaguje agresywnie, argumentami stawiając mnie pod ścianą
i nie dając szans na obronę. Wtedy to z podkulonym ogonem opuszczałem ciepłe łóżko, aby resztę nocy spędzić na długich przechadzkach które chłodzą moją rozpaloną głowę.

"Już możesz". Ta krótka wiadomość pozwala mi zakończyć długo godzinne męki.
Wracam wtedy do domu, w którym wciąż unosi się zapach seksu. Seksu który nie tylko odbywa się w pokoju mojej żony, a niekiedy, a nawet nierzadko na moim posłaniu. Pozostaje mi wtedy posprzątać ślady śluzu, który obficie wyciekł z jej pochwy zostawiając dużą zaschniętą plamę na skórzanej kanapie. I to co przyprawia mnie o mdłości, to prezerwatywy które niejako trofeum i niemy dowód tego co zaszło na moim łóżku znajdowałem w różnych miejscach, czy to pod poduszką, czy bezczelnie wepchnięte w moją pościel, czy nawet w mojej garderobie. Duże, długie niczym wygłodniałe robaki obficie wypełnione gęstymi wydzielinami mężczyzny który posiadł moją żonę. Zawiązane na supeł, lub pozostawione ot tak jak zostały ściągnięte z penisa. I ta wyciekająca zawartość plugawi moje ubrania pozostawiając na nich białe, sztywne plamy i duszący zapach spermy. Muszę wtedy pogodzony mą porażką i stanem w którym się znajduje powstrzymując torsje wziąć do ręki to co jeszcze niedawno było nałożone na penisa kochanka i było w pochwie, lub odbycie mojej żony, po czym wyrzucić to do kosza, a moje splamione ciuchy do pralki.
I tak oto trwamy w tym położeniu. Pomimo zdrad mojej żony, i tych wszystkich "psikusów" jakie zostają mi zaserwowane nasz związek zaczyna normalnieć. Odnoszę wrażenie, że zaczęła następować odwilż w naszych stosunkach. Ale nie seksualnych. Tutaj nadal nie mam dostępu do mojej żony. Ale wszystko inne jak najbardziej na plus.


I tak oto następny raz moje hucie przeważyły szalę przeznaczenia.

W pewien sobotni wieczór zasiedliśmy do kolacji. Nieczęsto się to ostatnimi czasy zdarzało, a dziś się udało.
Spędzaliśmy czas miło jedząc, rozmawiając,, i popijając do tego wino. To wszystko sprawiało że uwierzyłem że to już ten czas.
Atmosfera poprzedzona rozmową i wypitym alkoholem spowodowała to, że nawet nie zauważyłem kiedy Agnieszka wylądowała w moich ramionach. Ta niechętna moich amorów protestowała, ale ja byłem bardzo, ale to bardzo zdeterminowany. Prawiłem miłe słówka, obiecywałem złote góry, no po prostu wszystko aby tylko osiągnąć swój cel. W końcu postawiłem na swoim. Wylądowaliśmy w łóżku gdzie zrzucając z siebie ubranie nagi zacząłem rozbierać wciąż jeszcze nieśmiało protestującą żony. Natychmiast wprowadziłem sztywnego penisa do suchej pochwy mojej żony. Moje podniecenie i abstynencja od seksu była tak wielka, że dosłownie po trzech ruchach wstrząsnęły mną dreszcze, a jądra zaczęły pompować w głąb Agnieszki spermę. Zadowolony zwlokłem się z mojej żony pozostawiając ją samą z myślami, i smętnie wyciekającą spermą z jej pochwy.

Następne dni niczym nie zwiastowały burzy jaka miała się niedługo rozpętać w moim życiu.

Agnieszka o dziwo po naszej wspólnej nocy coraz chętniej dzielliła swoje ciało ze mną. Jej pokój na nowo stał się wspólnym.
To wszystko tylko przytępiło moje zmysły, i z premedytacją pchało mnie w kunsztownie zastawioną pułapkę.



  PRZEJDŹ NA FORUM