| Równia pochyła Opowiadanie zawiera bdsm, ballbusting, kastracja |
| Tego dnia zaproponowała mi że wybierzemy się do poznanej przez nią pary, w celu swingowania. Ta wiadomość sprawiła że momentalnie mój penis zrobił się sztywny. Z wypiekami na policzkach niecierpliwie oczekiwałem nadchodzącego wieczoru. Gdy ten w końcu nastąpił, po niedługiej podróży samochodem meldujemy się przed przytulnym domem położonym na skraju lasu. Tam witają nas Elwira i Andrzej. Ona 24 letnia wysoka na 175 cm. kobieta o pełnym dużym biuście, z obłędną figurą klepsydry, którą podkreśla gorset. Jej długie smukłe nogi odziane w lateksowe spodnie i w butach na koturnach powodują to, że muszę wysoko zadrzeć głowę aby wpatrzyć się w jej twarz. Ta jest olśniewająca. Pomimo młodego wieku można w niej zauważyć pewną wyniosłość, i chłód. Jej błękitne oczy wwiercają się we mnie niczym sztylety, powodując że jestem cały speszony. Wszystkiego dopełniają jej długie włosy o barwie srebra upięte w wysoki kucyk. On 35 letni, postawny wysoki na 192 cm olbrzym z zadbanym, muskularnym ciałem. spod podwiniętych rękawów jego czarnej koszuli prezentują się dumnie tatuaże. Zapraszają nas do środka. Moja żona niczym nieskrępowana wita się z nimi. Filigranowa figura na chwilę znika w uściskach i pocałunkach. Ze mną witają się na początku z rezerwą. podanie ręki i lekkie skinienie głową. Wśród nich czuję się jakbym nie pasował do tej bajki. Wszyscy wyglądają zbyt ładnie, i tylko ja psuje ten widok moją bardzo przeciętną fizjonomią. Zaczyna się dość sztywno z mojej strony. To ja tutaj jestem nowy. Moja żona czuje się jak ryba w wodzie. No przecież nie jest tu pierwszy raz. Rozmawiamy poznajemy się nawzajem. Ona młoda obiecująca pani weterynarz mająca własną praktykę w gabinecie który znajduje się tuż obok ich domu. On Leśnik odpowiedzialny za las który możemy podziwiać zza okien. Tak mijają nam najbliższe godziny na rozmowach. Dowiaduję się, że poznali się wraz z moją żoną w knajpce o profilu bdsm. Tego o mojej żonie kompletnie się nie spodziewałem, że zainteresuje ją taki klimat. Wytłumaczyli mi, że okazała się wspaniałym materiałem na uległą. Po kilku sesjach wyzbyła się całej swej pruderyjności, i wstydu że jest zdominowana przez o wiele młodszych partnerów. Widzę z jakim szacunkiem ich słucha i zwraca się do nich jak tylko jej pozwolą do siebie mówić i bardzo mi to imponuje. Noc osiąga już kulminacyjny punkt programu, i proponują nam że pora zacząć spełniać swoje żądze. - Chodź, zobaczysz będzie wspaniale. - Szepcze mi do ucha Agnieszka. Ale nie udajemy się do sypialni, ale wychodzimy na zewnątrz i kierujemy się do stojącej tuż obok domu stodoły gdzie znajduje się gabinet Elwiry. Wchodzimy do dużego pomieszczenia gdzie w półmroku daje się zauważyć boksy, a w nich widzę zarysy zwierząt które się w nich się znajdują. - To są moi podopieczni - Mówi Elwira. Widzę konia, byka, kozy i inny inwentarz który pozostaje zamknięty w oddzielnych boksach. A my kierujemy się na koniec, skąd pada nastrojowe światło. Wchodzimy do chyba gabinetu zabiegowego, przerobionego na nasze potrzeby na miejsce zabaw. Na podłodze rozrzucone siano, a na środku boksu umieszczony mebel. Ma on kształt litery "t" położonej w poziomie, umieszczonej na drewnianych kolumnach sięgający do wysokości pasa. - Wiesz co masz robić - Zwrócił się do Agnieszki Andrzej. Ta natychmiast zaczęła zrzucać z siebie ubranie, by już po chwili zameldować się na czworaka u stóp Andrzeja. Pochyliła się wypinając do mnie swoją oszałamiającą pupę i zbliżyła usta do butów swojego pana. Gdy z oddaniem całowała buty Andrzeja Elwira podeszła do niej i zapięła na jej szyi obroże wraz z smyczą i podała jej koniec Andrzejowi. Ja stałem jak zaczarowany obserwując scenę która się przede mną rozgrywała. Już po chwili Andrzej szarpnięciem smyczy wyrwał ciało Agnieszki do pionu. Ta wystrzeliła do góry i pozostała w tym położeniu. Napięta smycz nie pozwalała opaść jej w dół, i musiała mocno stać na palcach nóg aby móc się utrzymać w tej pozycji. Andrzej pochylił się nad nią i z brutalnym uśmiechem splunął na nią. Wydostająca się z jego ust ślina długim strumieniem zaczęła ściekać w kierunku twarzy Agnieszki Ta natychmiast wystawiła język aby nic nie uronić. Gdy przyjęła ładunek smycz zelżała a Agnieszka mogła wreszcie stanąć wygodnie. Odwróciła się do mnie i z szelmowskim uśmiechem pocałowała mnie głęboko w usta. Czułem ślinę jaką pozostawił Andrzej, czułem upokorzenie, ale też zacząłem odczuwać wielkie podniecenie. Jej ręce zaczęły sprawnie pozbywać się mojego ubrania, a po chwili i ja byłem cały nagi. Agnieszka po raz kolejny została szarpnięta za smycz i poprowadzona na środek boksu. Tam została położona na wymyślnym meblu. Leżała na wznak, tak że jej głowa zwisała poza krawędź. z drugiej strony jej nogi swobodnie zwisały, aby zaraz zostać umieszczone w strzemionach co unieruchomiło je szeroko rozstawione. Gdy zastygła w tej pozycji podeszła do mnie od tyłu Elwira i niespodziewanie złapała mnie za luźno zwisające jądra. Chłód lateksowych rękawiczek przeszył mnie na wskroś. Na tej słodkiej uwięzi zostałem poprowadzony w kierunku oczekującej Agnieszki. Zostałem ustawiony naprzeciwko jej twarzy. Teraz i ja zacząłem się poddawać dziwnym rytuałom. Najpierw zostałem popchnięty tak że spocząłem swym ciałem na ciele swojej żony, na wzór liczby 69. Jej łono znajdowało się przed moją twarzą, a mój penis ocierał policzek mojej żony. Moje ręce zostały przytwierdzone do poprzecznych belek mebla, by pozostać unieruchomione szerokimi skórzanymi pasami. Moje biodra zostają unieruchomione takim samym pasem. Po chwili na nogach czuje zaciskające się skórzane kajdany, które to poprowadzone łańcuchem przymocowanym do podłogi pozostawiają mnie w rozkroku. Jesteśmy całkowicie unieruchomieni. Jest to tak cudownie podniecające doświadczenie jakiego jeszcze nigdy w życiu nie doświadczyłem. Po chwili poczułem że usta Agnieszki zaciskają się na moim 13 cm. penisie. Ja nie pozostaje jej dłużny i odwzajemniam oralne pieszczoty liżąc łakomie jej nabrzmiałą z podniecenia słodycz. Całkowicie się zatraciłem w tym co sobie robimy, że zupełnie nie spodziewałem się kopniaka w moje jądra jaki zaserwowała mi Elwira. A ta z chirurgiczną wręcz precyzją umieściła swój skórzany but na wysokim koturnie prosto w moich jądrach, wbijając je w moje krocze. A to wszystko z wciąż umieszczonym penisie w ustach mojej żony. Zaskoczenie i ból jaki temu towarzyszył sprawiło to że chciałem się wyrwać do pionu, ale spowodowało to tylko to że wszystkie pęta jakie mnie oplatały wgryzły się wściekle w moje ciało. - Stój spokojnie - Usłyszałem pełne jadu słowa Elwiry. - Nie chcesz abym uderzyła twoją żonę. Wiesz że twój penis jest nadal w jej słodkich ustach otoczonych 32 zębami, które to z łatwością mogą pozbawić cię tego żałosnego narządu. Czułem mdłości, ból stłuczonych jąder był nieznośny. Głośno zacząłem protestować, ale nie zrobiło to na moich oprawcach najmniejszego wrażenia. Kolejny cios, kolejny, i kolejny. Pomimo bólu, wiedząc że całe moje życie znajduje się w ustach Agnieszki stałem nieruchomo i tylko moje głośne jęki świadczyły o bólu jaki mi towarzyszył. Nie wiem ile trwały te tortury. Kompletnie straciłem rachubę i gdy wszystko nagle ucichło odczułem niezwykłą ulgę. Ale nie spodziewałem się, że to było tylko preludium do tego co mnie czeka w najbliższej przyszłości. Gdy tylko odzyskałem dech i moje tętno trochę się uspokoiło usłyszałem zbliżający się dźwięk. Po chwili zza moich pleców wyłoniła się Elwira pchając przed sobą metalowy stolik z przykryta zawartością. Podjechała nim prawie przed moją twarz, tak że miałem widok na czekającą mnie niespodziankę. Gdy niespiesznym ruchem materiałowy obrus zsunął się z blatu ukazał przede mną swą upiorną zawartość. W równy rządku umieszczone na nim były szczypce które prezentowały się od największych do najmniejszych. - Popatrz co dla ciebie przygotowałam - Powiedziała przymilnie Elwira. - A teraz skrócona lekcja zoologii - Sięgnęła po leżący na stole notesik, a jakże oprawiony w skórę. Protekcjonalnie pośliniła palec i zaczęła przewracać kartki. - O, jest - Pisnęła z zachwytem. - Na Pewno ci się spodoba - Ale błysk w jej oczach mówił zupełnie co innego. - Kastracja byka polega na zmiażdżeniu jego nasieniowodów, co powoduje zanik jąder. Zabieg ten przeprowadza się za pomocą specjalnych narzędzi, które nota bene widzimy tutaj w całej okazałości. Ubezpłodnienia byka można dokonywać w wieku 2 – 6 miesięcy. Po wykonanym zabiegu obserwujemy obrzęk jąder, a następnie ich całkowity zanik. Zabieg ten przeprowadzimy za pomocą szczypiec burdizzo. Ale te którymi kastruje się byki są za o wiele za wielkie jak na twoje mikre jajeczka. Jej palec zmysłowo zaczął się prześlizgiwać po strasznych narzędziach płynnie przesuwając się od największego. W końcu zatrzymał się na niezbyt dużych szczypcach. - O te się nadadzą. Zrobiła pauzę, a ja skamieniałem słysząc to co padło z jej ust. Szelest kartki. - Kastracja po osiągnięciu dojrzałości płciowej powoduje, że narządy płciowe kurczą się i przestają funkcjonować, co kończy powstawanie plemników oraz zainteresowanie i zachowania seksualne . Ogiery kastruje się w celu uspokojenia ich charakteru, które z natury są porywcze. Z impetem zamknęła notatnik. Rozległ się trzask zamykanych stron. Jej twarz nagle pojawiła się tuż przed moją. Chwyciła mnie mocno za włosy i szarpnęła brutalnie. - No właśnie. W CELU USPOKOJENIA CHARAKTERU!!! A twój jest wyjątkowo kurewski. Myślisz że o niczym nie wiemy? Myślisz że ci popuścimy i zapomnimy o całej sprawie? O tym co zrobiłeś naszej Agnieszce? Albo teraz, tutaj zgodzisz się na kastrację, albo jutro nie będziesz miał do czego wrócić. Będziesz się cieszył jeśli pozwolimy ci wyjść z tego domu w ubraniu w którym przyszedłeś. Policzek jaki otrzymałem rzucił moją głową na bok, drugi poprawiony z drugiej strony otrzeźwił mnie całkowicie. Sytuacja była dla mnie beznadziejna, i ja byłem tego całkowicie świadomy. Z moich ust wydobyły się błagalne skrzekliwe słowa, które z trudem przedostawały się przez moje gardło. Prosiłem, błagałem, zaklinałem się na wszystko co mi najświętsze że już nigdy, że na zawsze się zmienię. - Oj, tak tak. Na zawsze się zmienisz. Wierz mi kochanieńki. Już nigdy nie będziesz taki sam jak do tej pory - Zaśmiała mi się prosto w twarz Elwira. Dała mi dosłownie 5 sekund, po czym podjęła decyzje za mnie. Zabrała sprzed moich oczu stolik, po czy przejechała nim aż zniknął z zasięgu mojego wzroku. Po chwili poczułem mocny uścisk dłoni na moich jądrach, który w brutalny sposób naciągnęły mój worek mosznowy. Aż zaskowyczałem z przerażenia, ale o dziwo mój penis, który cały czas tkwił w ustach Agnieszki stał wyprostowany. Szybkim i pewnym ruchem założyła mi pętle na mosznie z mocnego rzemienia i odciągnęła boleśnie przytwierdzając koniec do kolucha umiejscowionego w podłodze. Andrzej który do tej pory nie uczestniczył w całej tej sytuacji pojawił się w boksie. Był cały nagi. Jego umięśnione ciało pokryte tatuażami wyglądało bardzo dostojnie. Ale największe wrażenie robił penis Andrzeja. Po prostu olbrzymi organ długi na 21 cm, gruby pokryty siatką żył, który prężył się bezwstydnie celując krwisto czerwoną żołędzia w kierunku mojej twarzy. Z przerażeniem myślałem że zbliżający się w moim kierunku organ jeszcze bardziej upodli mnie, ale ten w ostatniej chwili zniżył się i jednym płynnym i gwałtownym bezpardonowym ruchem zanurzył się w waginie mojej żony. Od razu narzucił sprinterskie tempo, rżnąc Agnieszkę całą długością swojego penisa. Znajdowałem się w samym centrum tych wydarzeń, i mogłem oglądać wszystko z odległości kilku cm. Widziałem pochwę swojej żony, która była rozciągnięta do granic jej filigranowej możliwości. Nagle dla mnie ten urzekający widok został brutalnie przerwany gdy nad swoim prawym jądrem poczuł zimny dotyk stali. - Teraz przystępujemy do najważniejszej części programu - Wyszeptała Elwira. - Za chwile szczęki szczypiec zacisną się na twojej mosznie, co doprowadzi do zmiażdżenia twoich nasieniowodów. To z kolei doprowadzi do zaniku jąder. - Na pierwszy ogień idzie prawe jądro, jako że jest mniejsze i sprawia mi najwięcej kłopotu. A następnie lewe które już będzie tylko formalnością. Cały świat eksplodował jak tylko z głośnym trzaskiem zacisnęły się szczypce. Ból niczym 10000v. przeszył moje ciało. Penis który do tej pory stał niczym drąg zaczął flaczeć powoli tracąc erekcje. Szczypce przez 10 sekund, które dla mnie wydawały się wiecznością trwały zaciśnięte. Elwira z rozmysłem zaczęła kołysać powrózkiem nasiennym tam i z powrotem w szczękach. Po 10 sekundach szczęki nagle się otwarły dostarczając mi dodatkowego bólu. Ale nawet nie zdążyłem zaczerpnąć powietrza gdy moje lewe jądro zostało uwięzione w drapieżnych szczękach. Elwira nie dała mi nawet chwili na zebranie myśli i z całych sił zacisnęła szczęki bezpowrotnie niszcząc mój nasieniowód, i sprawiając tym, że od tej chwili stałem się kastratem. Mój penis całkowicie stracił erekcje w wysunął się smętnie z ust Agnieszki śmiesznie kontrastując z potężnym orężem Andrzeja. Andrzej widząc że przedstawienie właśnie się zakończyło wykonał dwa ostatnie ruchy i wpompował całą zawartość swoich olbrzymich jąder w środek mojej żony. Wyciągnął wciąż wzwiedzionego penisa z waginy Agnieszki, czym jeszcze bardziej mnie upokorzył. Po zakończonym akcie seksualnym Agnieszka wysunęła się spod mnie i znów na czworakach zaległa u stóp Andrzeja. Z jej zaczerwienionej i opuchniętej pochwy leniwie zaczął wyciekać strumyczek spermy. Uzmysłowiło mi to, że ja już nigdy nie będę mógł doświadczyć tego uczucia. Chciałem zapłakać, ale dotarło do mnie, że już od dłuższego czasu po mojej twarzy spływają łzy. Łkałem niczym małe dziecko. Moje zawodzenie wybudziło zwierzęta, które przyłączyły się chóralnie do mnie. - O proszę - Powiedziała ze śmiechem Elwira. - Poznały że dołączył do stada kolejny kastrat. Hahaha. - Dzisiaj miałam bardzo pracowity dzień. Musisz wiedzieć że nie byłeś pierwszym pacjentem, którego obsłużyłam. Tak go zorganizowałam, że udało mi się zgromadzić w klinice wszystkie gatunki gospodarcze. Ale muszę przyznać, że byłeś i jesteś najjaśniejszą gwiazdą tego towarzystwa. - Chciałabym powiedzieć że to koniec - Powiedziała z udawanym smutkiem - Ale przygotowałam dla ciebie jeszcze jedną niespodziankę - Rozpromieniła się. - Zabieg jaki na tobie przeprowadziłam jest bezkrwawy, i powoduje że twoje jądra po prostu uschną. Ale trwa to dość długo, a ja jestem bardzo niecierpliwa - Powiedziała to lubieżnie oblizując wargi. - Dlatego też przygotowałam to - Powiedziała , po czym zza pleców wyciągnęła skalpel. - Tym oto skalpelem wytnę twoje marne jąderka. - To ja drogie panie zostawię was same. Na widok krwi robi mi się niedobrze - Powiedział Andrzej, po czym opuścił stajnię. - No to zostałyśmy same - Zaśmiała się ponownie Elwira. - Pora na wielki finał - Skalpel złowrogo zalśnił zimną stalą w jej rękach. - Obiecuję będę się spieszyć. tylko nie wierzgaj, bo mogę całkiem przypadkiem obciąć twojego penisa. Smuteczek, hahahaha... - Agnieszko będziesz mi asystować. Proszę podejdź tu do mnie. Moja żona zerwała się na równa nogi i nadal naga z zasychającymi śladami niedawnego seksu stanęła za moimi plecami. Ja już nawet nie czułem bólu. Bardziej szczypanie, i dyskomfort spowodowany tym, że czuje dłonie majstrujące przy moich skarbach. Po nawet krótkiej chwili słyszę. - Pokaż Agnieszko Damianowi co masz w rączkach hahaha - Dobry humor nie opuszczał Elwiry. Przede mną pojawiła się moja żona. Wyprostowała zaciśnięte pięści w moim kierunku, i w jednej chwili rozwarła dłonie. Widok moich jąder spoczywających w jej drobnych łapkach spowodował że załkałem głośno, co podchwyciły inne zwierzęta. Przez łzy widziałem triumf w oczach mojej żony. - i już prawie koniec - Oznajmiła Elwira - Ale nie jestem do końca zadowolona ze swojej roboty. - Ten pusty worek jest po prostu obrazą męskiego rodu. Po prostu obetnijmy go haha. - Teraz naprawdę musisz ze mną współpracować, bo to co ci zostało między nogami jest w twoich rękach. Haha. Poczułem ukłucie igły, i chwilę potem drętwienie które zaczęło obejmować całe moje podbrzusze. To jest fascynujące jak nagle wszystko przestało boleć. Czułem tylko dotyk, szarpania i cięcia. W pewnym momencie na podłogę pokrytą sianem z lekkim plaskiem upadła pozostałość po moim męstwie. Zamroczony bólem, emocjami jak i oszołomiony środkiem znieczulającym wpatrywałem się tępo w strzęp mojej torebki mosznowej. Już nawet nie potrafiłem się zmusić do jakikolwiek refleksji. - No i wreszcie koniec - Oznajmiła zadowolona ze swojego dzieła Elwira po kolei rozpinając moje więzy. Krążyła wokół mnie oswobadzając moje kończyny. Gdy przypadkowo nadepnęła na moją obciętą mosznę, to kopnęła ją, a ta smętnie turlając się potoczyła się w kąt. - Przygotowałam ci odpowiednie legowisko, abyś w tym wspaniałym towarzystwie doszedł do siebie. Chwyciły mnie razem z Agnieszką i powłuczającego nogami skierowały do wolnego boksu umieszczonego pomiędzy bykiem a kozłem. - To jest Hektor. Hektor jeszcze dzisiaj był buhajem, ale po kilku sprawnych ruchach stał się wolcem. - A tutaj mamy Krzysia jeszcze rano koziołka, a teraz skopa. - I nasz ostatni bohater. Damian do niedawna niesłusznie nazywany mianem mężczyzny, a od dnia dzisiejszego po prostu kastrat. - Wiesz co? w tej stajni mamy 6 samców i ani jednego jądra. Hahaha!!! To powiedziawszy cisnęły mnie do małej metalowej klatki, która przeznaczona była chyba dla psa, i tak nagiego i obolałego pozostawiły w towarzystwie kastratów i własnych myśli. Dni spędzone na gojeniu ran fizycznych jak i psychicznych, spowodowały że zacząłem być coraz bardziej wyciszony. Brak hormonów. które targały mną od zawsze uczyniły ze mnie dosłownie innego człowieka. Gdy już całkowicie wyzdrowiałem i w końcu opuściłem metalową klatkę, który był moim domem przez ostatnie dni, byłem wręcz wdzięczny moim niedawnym oprawcom. Gdy z moją żoną wracaliśmy samochodem do domu, cały czas ze sobą rozmawiając, śmiejąc się i dokazując. Tak dobrze między nami nie było od dawna. A historia która się nam przydarzyła tylko nas umocniła. Już w domu udaliśmy się do naszego wspólnego pokoju, gdzie czekała na mnie niespodzianka. Moje nowe legowisko w postaci kojca dla psa, które to znajdowało się w kącie pokoju. I tak oto poznałem nowe miejsce w hierarchii domowej. |