| Syndrom sztokholmski |
| Hmmm. syndrom sztokholmski to ma większość ludzi, którzy do czegoś są zmuszani. Raczej owocuje postawą unikania rzeczywistego. Ambiwalencja w BDSM jest zła. Chyba, że definiujesz w powyższy sposób swoje preferencje, perwersje i to odgrywanie roli ofiary w jakiś sposób synchronizujacej-pozornie, na poziomie behawioralnym z katem. Tak, czy inaczej trudno o protokół takich relacji, bo każdy dominujący wie, że nie można na labilności budować stabilności. Sytuacja taka tworzy niszę będącą okienkiem prawnym dla ofiary. Taka adaptacja to mechanizm obronny osobowości. To nie tylko psychologia, cały system na tym bazuje. Ludzie robią te same błędy, mimo, iż wiedzą. Ale, jak to się mówi, co kraj, to obyczaj. W bajki o dominowaniu męskiego świata nie wierzę, o seksualnej mocy też. Normalnie jest na to określenie, w BDSM połączonym ze sztukami walki. Może powinnaś poszukać swojej pozycji w wrestlingu. |