O seksualnej sztuce walki
Ja mając relacje zawsze czerpałam energię z tego drugiego człowieka ktorego przyszło mi poznawać i z którym mogłam wspólnie działać.
Napędzało mnie to,dodawało skrzydeł,zwłaszcza gdy okazywało się,że mogę wywołać radość i dzielić wspólne emocje z czegoś...
Dla mnie to taka oczywistosc,że drugi człowiek jest energią dla mnie i jego niepowtarzalność, do tego stopnia,że nawet praca z ludzmi mnie nakręca uzmysławiając ogromną różnorodność. Chociaż potrafi dać w kość.
Walka samego ze sobą powinna dotyczyc każdego,nieustanna praca ze sobą rownież,na tym życie polega...
Można nauczyc sie bycia samemu ze sobą i czerpać satysfakcje i szukać źrodeł napędu obcując tylko ze sobą i np naturą ale to inny rodzaj energii to takie uziemienie i powrót do siebie, jest to potrzebne i też fajne,ale to inne źródła,subtelniejsze. Ludzie to jest to co mnie "odpala" i nakręca powodując chęć poznania czy obserwowania lub zaintetesowania. Dla mnie większą dawką energii jest drugi człowiek niz dzien w lesie na wędrówce samej ze sobą czy inne jeziora i samotne kilometry w wodzie. Mimo, że bardzo lubię i cenię to odbodźcowanie.



  PRZEJDŹ NA FORUM