| Fetysz-męska sprawa |
| Chaos, o którym piszesz jest w jakiś sposób usankcjonowany prawno-religijnie. Jest on -ten "porządek" , przekazywany i w jakiś sposób historycznie już wypromowany. Nie piszę o kulturowym fetyszyzmie, tylko właśnie tym seksualnym, bo weźmy chrzescijaństwo. Tu mamy paradygmat seksu nad kulturowym statusem człowieka. To, co piszesz, że nie byłoby nic, to widzę w funkcji prokreacyjnej, natomiast nadawanie fetyszom zbyt dużego znaczenia, jak w kulturach rdzennych jest już antytezą, czyli kultem bałwochwalczym. Człowiek naszej cywilizacji ma dialektyczny umysł i rozwinął chyba już genetyczne mechanizmy przezwyciężania tego "innego". Stąd właśnie, ten klimatyczny fetysz jest odkryciem alternatywy ku zgodzie z sobą poza tym codziennym wyborem na rzecz modelu seksualnego i produktywnego. I teraz, myślę, że męski pierwiastek podtrzymuje i jest zachowawczy, a żeński chce się wyrwać i istnieć etapowo w bardziej rozproszonej rzeczywistości. |