| Tożsamość "świąteczna" |
| W mieście koledników nie było. Jedynie dzieci z szopkami i ksiądz po kolędzie chodzili. Ale jak kiedyś byłem na kuligu na Kaszubach to byli kolędowi przebierańcy co prawda bez batów ale pamietam grali, mieli burczybas i diabelskie skrzypce. Święta są żeby świętować.U mnie presji na karpia nie ma, bo są sledzie i dorsz. Coraz popularniejszą świąteczną alternatywą są wyjazdy daleko od stołów np do ciepłych krajów albo w góry czy nad morze, choć pewnie nadal najpopularniejszy sposób ich spędzania jest jak z "Bachus" Rubensa. |