W uniformie
Inna strona mundurków. Cóż, one nie muszą budzić respektu, mogą być formą zobowiązania, także toaletowego.
Z patologii harcerstwa można wnieść wiele nawyków "kocenia" i tzw. prób inicjacyjnych. Tak, nie wiem, jak ludziom może się podobać ta organizacja, która nie baczy na indywidualne cechy, każdego traktując uniwersalnie.
Grupowe orgie mycia podłóg, latryny, kible polowe, obieranie ton ziemniaków, budzenie się w wannie. Ileż tych przykładów na tortury, a przecież młodzi ludzie jeszcze nie znają swoich preferencji.
Spędziłam sporo czasu na harcerskich eskapadach, ale nigdy nie zapomnę pewnego gościa w uniteksie, który przy bliższym poznaniu okazał się uniseksem.

Dziś nie byłabym już harcerką, doznałam przemiany na skutek bardzo prostego człowieka w roboczych ciuchach. Zrozumiałam, że uniformy są bardzo brzydkie, nawet, jeśli wielu się podobają, nie ma w nich pierwiastka kreacji.
Myślę, że do pewnego stopnia toleruję homogeniczność ubioru, ale jest do stopień w dół, coś w rodzaju piwnicy. Brak kolorystycznego ekskrementu, może warto skropić wodą toaletową.




  PRZEJDŹ NA FORUM