W nowym ciele
O tym, co dzieje się po przekroczeniu granicy trywialności i obudzeniu się jako czyjaś klimatyczna "należność". Czy jest zdjęciem ciężaru konwenansów i ulgą? Może wyzwaniem?
O inicjowaniu roli urodzonego w nowym ciele przeznaczenia?

Ile w tym jasności, a ile integralności?

Wiem, że ten proces to tabu i łatwiej pisać o zabawach i różnych BDSM-owych gierkach, albo o strategii pozyskiwania nagrody. Wszystkie te plany jednak, także długoterminowe, są zasadniczo niespersonalizowane.
Tak, możemy to nazwać teologią podmiotu, którą nabywaliście jak kapitał, ale bez głębszej ku temu gotowości. To całe seminarium intensywności skradło czas na poznawanie głębi i płynności relacji master/slave. Polega ona na odwadze wejścia w nowe buty skrojone ma miarę posłuszeństwa, czego nie dostąpiliście jako mistycy klimatycznego dogmatu.
Samozwańcze ambicje nie pozwalały odrodzić się w pokorze realnej służby. Realnie istniejącej w was.





  PRZEJDŹ NA FORUM