W nowym ciele
To, co piszesz jest kluczowym rozróżnieniem. Interpretuję to przez pryzmat języka. Dla mnie klimat jest osadzony w ekspresji jako kodzie komunikacyjnym.

To, o czym wspomniałeś kojarzy mi się analogicznie z pojęciami "dom" i "dominus". Mamy tu indoeuropejski pień - „dom“, od "dáma" z Sanskrytu, co oznacza - budować, składać w całość, z naciskiem na włączanie i spajanie. Co do łacińskiego rdzenia "domus", "dominus" - mowa o gospodarzu.

Przekładam te etymologie na to, jak strukturalnie definiuje się klimat. Jedni kładą nacisk na "dominus" a inni na "dáma".

„Dom”, to ten, który ma szereg zadań i odpowiedzialności związanych z zarządzaniem wnętrzem, a nie władzą jako taką. Domina, to stojąca na straży domostwa poddanych. Model rzymski jest związany też z posiadaniem, prawem i podporządkowaniem.

Mnie jest bliższe to prasłowiańskie i klasyczne indoeuropejskie uzasadnienie-wersja pozioma.
Jako coś żywego, twórczego, zarazem spójnego i duchowego.
Nie da się cudzą ręką narzucić.


Spotykając tych z wersji pionowych i hierarchicznych synchroniczność raczej nie nastąpi. Najczęściej ci, z którymi tworzymy klimatyczny "dom", nie zwą się bliskimi, rodziną, czy narodem.

Jeden prąd blokuje drugi.

W nowych butach, czyli po odsiewie. Ekskluzywnie. Tak myślę.






  PRZEJDŹ NA FORUM