| Lanie wody |
| To rodzaj ciekawej tortury. Stosowano ją we Włoszech, Francji, zwana jest także torturą chińską. Niby nic, krople wody kapiące na obiekt ukarania jak rosa, ale co działo się w głowie potępieńca? Test psychicznej stabilności, który był oblewany w zupełności, gdy łamała się psychika i duch wytrwałości. Nie wiem, czy jeszcze ludzie oblewają się w na uświęcenie. Tradycja ta raczej odnosi się do atrybutów piękna, nowego życia i wzrostu. W niecywilizowanych warunkach przybiera brutalne formy. Dawniej ludzi- młode panny, wynoszono z łóżkami i wstawiano do pobliskiego jeziora, na przebudzenie. Pamiętam z dzieciństwa ekstremalne lanie przy temperaturze minusowej i oczywiście zdrowotne skutki były obecne. Było to jednak impulsywne podejście do obyczaju. Bardziej spokojne, szczególnie wobec czarownic i parających się magią, było dozowanie. Myśleć, że w niektórych miejscach woda jest w niedostatku. Ma ktoś też doświadczenia z obrządkiem, albo celowym stosowaniem tego prostego narzędzia natury? Nasuwa mi się jeszcze wlewanie wody w usta podczas przesłuchania, np. Markizy de Brinvillier. Ten obraz jest ujęty w nieco odmiennej interpretacji w teledysku wyreżyserowanym przez Carrozziniego, do utworu: „The Mephistopheles of Los Angeles", Marlin Manson. W połaczeniu z muzyką, przykuwa wymownością i głębią. Może znacie inne wodne tortury i ich motywy, na przykład z historii? |