Lanie wody
    scorpi74 pisze:

    W średniowieczu stosowali torturę Toca czyli pojono wodą przez lniana szmatę włożona do ust i gardła którą potem kat gwałtownie wyciagał. No i lejkiem lali wody do oporu aż się skazańcy zaczynali nia dławić zwłaszcza ze byli przwiazani do deski albo łoża tortur głową lekko w dół.
    Dziś zwyczaj lania wodą na ulicach faktycznie chyba całkiem zanikł, ale pamietam jeszcze za komuny jak całe bandy z wiadrami wody polowały na dziewczyny, raz sam musiałem uciekać przed taką bo z braku kobiet lali wszystkich.


Te kary miały być widowiskowe. W bogobojnym średniowieczu ludzie oswajali się w ten sposób ze śmiercią korzystając z czarnego humoru wedle przesłania memento mori. Pamiętając o końcu żywota, bestialsko nasycali się widokami konania i przybliżali, w ich mniemaniu, do przejścia na drugą stronę bytu. Sfera fizyczna była na pierwszym planie aktu udręczenia, by dualnie wyzwalać rodzaj psychicznej ekstazy u obserwatorów i obecnych. Nie była to jednak nirwana. Natomiast łagodna metoda doprowadzania do obłędu z czasów nowożytnych, zasługą prawnika z Italii, to właśnie to powolne "ronienie łez".
Tortury, także z blokami lodu i ekspozycją na mróz, należą do systemu bezprawnych represji. Gdy myślę jednak o średniowiecznym błazeństwie, mam wrażenie, że dziś społeczne tabu narasta i zasłania obszary pracy nad samodyscypliną i odpornością.


  PRZEJDŹ NA FORUM