| Uniesienie |
| I rozliczenie z pustką. Gdy zalewa mnie żywioł, muszę pisać. Kawa w trwaniu. Bo jeśli kochać, to przez słowo. Odarte z ciężaru nieczystości. Będące schodami wołania. Gdy po nich stąpam, moja suknia unika styczności, a jednocześnie miarą Oka, opada kroczącą mocą bólu. Ku wytrwaniu zapadam w ciemność. Moja komnata ciepła i otwarta, czekam na Światłość zza zasłony. |