Podkarpackie
Wchodzisz. Bez powitania. Zdejmujesz ciuchy i klęczysz. Rozbieram Cię wzrokiem jak sukę, którą jesteś.
Zaczynam od lania. Kładę Cię przez kolano i walę w dupę otwartą dłonią. Mocno. Głośno. Każde uderzenie liczysz na głos.
„Dwadzieścia trzy… Dziękuję Panie.”
„Trzydzieści siedem… Dziękuję Panie.”
Płaczesz, dupę masz już czerwoną i gorącą, a ja dalej walę — aż robi się sina i pełna odcisków mojej ręki.
Potem wiążę Cię. Ręce mocno za plecami, sznur wgryza się w skórę. Nogi szeroko rozłożone i przywiązane do nóg łóżka. Nie możesz się ruszyć nawet o centymetr. Jesteś całkowicie bezbronna.
I wtedy zaczynam Cię rżnąć.

Wbijam kutasa w Twoją cipkę bez żadnego przygotowania. Pieprzę brutalnie, głęboko, jakbym chciał Cię rozerwać. Łapię za gardło, ściskam, walę w twarz otwartą dłonią. Pluję na Ciebie. Walę Cię w cycki, szczypię sutki, aż wyjesz. Odwracam Cię i wchodzę w dupę jednym pchnięciem — sucho i mocno. Krzyczysz, ale to mnie tylko bardziej nakręca.

Rżnę Cię bez litości. Wpycham kutasa po same jaja, walę tak mocno, że łóżko się rusza. Ślady po moich palcach zostają Ci na szyi, na biodrach, na tyłku. Gryzę Cię w ramię, w kark — zostawiam ślady zębów na kilka dni.

Gdy już nie możesz wytrzymać, wyciągam kutasa i strzelam Ci na twarz i cycki. Gruba, gorąca sperma spływa po Tobie. Wyglądasz jak dobrze użyta szmata.

A potem…

Rozwiązuję sznury, biorę Cię na ręce i mocno przytulam. Całuję mokrą od łez twarz, głaszczę po włosach, masuję obolałe miejsca. Szepczę Ci do ucha: „Dobra dziewczynka. Moja suka. Jestem z Ciebie dumny.” Trzymam Cię długo, dopóki nie przestaniesz drżeć. Daję wodę, smaruję maścią siniaki i ślady po sznurze. Leżysz wtulona we mnie — rozjebana, obolała, ale bezpieczna.


  PRZEJDŹ NA FORUM