

Grupa: Użytkownik
Posty: 2797 #8357593 Od: 2010-9-18
Ilość edycji wpisu: 4 | czyli fem-domowa okupacja. Rodzaj wyspy przesyconej suchością powietrza. W tym bezruchu czekasz na Burzę, jak na zmiłowanie losu.
Przewrót? Owszem. Jest konieczny, ponieważ wciąż aura przesycona męskim pierwiastkiem. Nie, to nie feminizm, to zabór. Feminizm jest wtedy, gdy towarzyszy Jej duma. Czym innym jest zastój należności i redukcja opresji. To, co znane w temacie, każdemu to równościowe standardy prawne, które nie dotyczą samych kobiet, acz zasadniczo także mężczyzn zniewieściałych, z ich prawami wychowawczymi. Tak, jesteście ofiarami systemu alimentacyjnego, a jak do tego doszło i dochodziło stadiami, o tym by pisać stosy protokołów, ale na ten sam temat. Seksualnej tyranii bez słowa, na którą się zakontraktowaliście tracąc suwerenność. Dziś Kobieta godna, która jest ewenementem na polu walki, patrzy jak na klęskę. Nie chodzi o konstrukty dualizmu, ale o realny podbój i to przez kogoś z zewnątrz. Nie wiem, jak to się stało, że z fazami emancypacji często w parze szło pijaństwo. Rodzaj nijaki. Staram się sobie przypomnieć, od czego rewolucjonizm, po każdej ze stron wyewoluował.
W niektórych kulturach, mamy do dziś archetyp waleczności - być może to jest model przeciwwagi. Ciężar bycia i przejścia. Nie wspomnę o napasaniu. Zacznijmy jednak tę podróż nieco wcześniej, od egalitaryzmu starożytnych społeczeństw, lub od alternatywnych historii, jak kto woli... Równość, to nie przerost praw, obowiązków, paragrafów- to brak feudalizmu.
Dziś równouprawnienie stoi na fundamentach rodzaju nijakiego właśnie. Płać stała się narzędziem szerzenia antagonizmów na rzecz, jak łatwo się domyślić, prawdy patriarchatu.
Okazuje się, że największa równowaga w przyrodzie istniała na "słowiańszczyźnie", oczywiście do do momentu chrystianizacji, potem kobietom odbierano moc, by za ileś stuleci tymi naturalnymi przymiotami wolnych kobiet, handlować i obdarowywać, za coś, innych.
|